28.10.2026r. - przebieg 432814km
CZĘŚĆ 1/2 – przed zlotem
8 lat minęło – lista napraw i awarii (pojawiła się jedna niespodziewanie) wzrosła względem poprzednich 2-3 lat.
Ale po kolei…
Sezon zaczął się już w marcu – wyjechałem w przeddzień wyjazdu do Zakopanego (w celu weryfikacji ośrodków na XII Ogólnopolski Zlot forum. Pierwsza jazda sezonu i już usterka – prędkościomierz podskakuje, kontrolka ABS się świeci. Trudno – jechać trzeba.
Cały wyjazd kolejnego dnia jak i zrobionych wtedy 250km obyło się bez zarzutów – uznałem że problem był tylko i wyłącznie postojem/ wilgocią po myjni etc.
Niestety w kolejnych dniach problem powrócił – wskazówki jak zdiagnozować, podpowiedzi – padło na czujnik w moście – odpowiada on za prędkość dla prędkościomierza ale i sygnał do ABS. Zgodnie z informacją z wpisu o problemie jest to częsty objaw że kontrolka ABS się świeci a prędkość pokazuje, pokazuje co jakiś czas lub wraz z jazda wskazania ożywają.
Wybór nowego czujnika obarczony był pewnymi decyzjami:
- czujnik Volvo/VDO nowy – niedostępny
- czujniki tanie – zamienniki mają kształt stricte z serii 700 i 900, są też zamienniki z Volvo FH bodajże.
- czujnik stosunkowo drogi – zamiennik Skandix – wizualnie jest wykonany jak oryginał.
Z trudem zmusiłem się do zakupu czujnika Skandix 1080133 – będący zamiennikiem czujnika Volvo 1398321. Zmiana pomogła, błąd ABS się nie pojawił a prędkościomierz wrócił do życia od pierwszych metrów jazdy.

- DSC_2027.JPG (203.22 KiB) Przejrzano 11 razy
Szybka zmiana oleju oraz filtra.

- DSC_2820.JPG (219.64 KiB) Przejrzano 11 razy
Wpadła kolejna usterka – na osłonie silnika odkryłem plamę czerwonego oleju – ATF F ze wspomagania. Winnym okazał się wąż wspomagania – zaczął puszczać na zakuciu. Tym razem się poszczęściło – katalog jak i Skandix wskazują że przewód ten występuje w 2 wersjach pod numerami Volvo 3530598 (wersja bez AC) oraz 3530599 (wersja z AC) – w przypadku wymiany w wersji bez AC można zastosować wąż z wersji AC.
Jest ciaśniej (zwłaszcza w okolicy przepływomierza) ale pasuje bez przeróbek – najtańszy i jedyny chyba dostępny od ręki przewód jest na allegro. Pewna firma ma 76 (!!!) sztuk ScanTech-ów na stanie – a jakże – za 1/3 ceny z Niemiec. (ScanTech 80.30599).
Szybka zmiana wraz z płukaniem układu kierowniczego i wóz był gotowy na wyjazd z garażu.

- DSC_2900.JPG (232.96 KiB) Przejrzano 11 razy
Tak mi się przynajmniej wydawało. Po odpaleniu przez pierwsze 5-10 sekund wóz zachowywał się jakby wypadał zapłon. Nie było już tego dnia czasu na diagnozę. Kolejnego zresztą też…
@1Down1 zadzwonił do mnie że trzeba jechać po C30 pod Rzeszów – wybraliśmy że najekonomiczniej będzie właśnie czerwonym. Na kilka godzin przed wyjazdem stwierdziłem że zerknę na podstawy zapłonu – może raz dwa zdiagnozuje problem.
Przypomniałem sobie że przy ostatniej zmianie kabli WN zauważyłem w jednym wyjściu kopułki maluteńką zieloną plamkę korozji. Wyjąłem wszystkie z kopułki i uzyskałem w 2 taki oto widok… kabel WN rozpadł się w drobny mak, drugi ledwo się trzymał.

- DSC_2981.JPG (163.95 KiB) Przejrzano 11 razy
Bingo!? Zmiana kabli na jakiś stary zestaw, kopułka zostawiona na czarna godzinę i w trasę. Problem dalej występował ale zwaliłem to na zmęczenie elementów układu zapłonowego, kable WN z różnych zestawów kabli NGK etc. Samochód objechał jak zawsze trasę bez innych problemów.
Klasycznie zamówiłem kolejne kable WN (4 zestaw jaki kupuje do tego wozu od okolic 2019/2020 :< ), palce i kopułkę Bosch oraz świece Denso W20EPR-U.

- DSC_3085.JPG (191.76 KiB) Przejrzano 11 razy
Całość zmieniona… Zero zmian, problem występuje. Zerkam więc na stare świece a tam…
W20EPR-U11… Czyli świece które zamiast przerwy 0,7-0,8mm mają fabrycznie
1,1mm… Prawdopodobnie pod koniec remontu silnika w zimie 2022/2023 musiałem w pospiechu pomylić świece - nie zweryfikować ich przed montażem i jeździłem tak przez cały ten czas...
Ale jak tłumaczy to aktualne problem? Jeszcze nie wiem.
Zmierzyłem kompresję i kolejno wyszło: 11,2bar; 10,2 bar; 10,1 bar; 11,8 bar. Teoretycznie źle nie jest – natomiast max. różnica 1bar nie jest zachowana. Trudno, trzeba jeździć – czasu na więcej tez nie miałem.
Od @bnw wysępiłem bardzo ładną klamkę drzwi w chromie na lewe przednie drzwi – moja od pół roku zatrzymywała się na ramce – niestety wraz z czasem (i szarpaniem) ramki klamek się zapadają na środku i elementy zaczynają o siebie haczyć. Teraz wszystko gra/

- DSC_3031.JPG (124.67 KiB) Przejrzano 11 razy
Aby podkręcić bieganinę myśli dotyczących problemów silnika wrócił problem z ABS.
Tym razem pierwsze hamowanie to odbijanie jak przy hamowaniu na śliskim – drugie błąd i rozłączenie systemu.
Czujnik tył – poprawne wartości. Czujniki przód poprawne. Testowane raz, drugi. Sprawdzam z książką, kręcąc kołem. Dalej nic. Diagnostyki w 240 brak. Po 3 tygodnia odbijania się od podstaw wziąłem Bentleya i krok po kroku przeprowadziłem diagnostykę mierząc każdy element zgodnie z instrukcją. Zajęło mi to 3h i konkluzja była jedna – w zasadzie dwie. Albo czujniki przód albo sama pompa.
Od @bnw pożyczyłem inną pompę ABS – pomiary wskazały że obie mają podobne wyniki, tymczasowo wykluczyłem i ten element. W zasadzie czujniki mają 4-5 lat więc nie podejrzewał bym ich o jakieś uszkodzenia.
Zdjąłem zaciski, tarcze – koronki były bardzo mocno zabrudzone. Doczyściłem je na ile się dało, koronka odzyskała kształty – opiłki i pył został usunięty. No i podziałało. Na jakiś tydzień.
Po raz kolejny dla tego wozu zakupiłem czujniki ABS, tym razem firmy A.B.S. 30504 – kolejny zamiennik czujników do 700/900. Zmieniłem oba i problem do dziś nie powrócił. Więcej z tym systemem problemów niż korzyści – takie są fakty.

- DSC_3157.JPG (260.46 KiB) Przejrzano 11 razy

- DSC_3145.JPG (243.43 KiB) Przejrzano 11 razy
Kilka lat od ostatniej polerki oraz możliwości użycia maszyny polerskiej uznałem że trzeba zdjąć i odnowić znaczki. Klasycznie już @1Down1 ze swoimi umiejętnościami przyszedł z pomocą. Zaczęliśmy ściągać znaczki (które od blacharki były delikatnie przesunięte względem greenbookowych lokalizacji) i oczywiście trafiliśmy na babola jakiego nikt się nie spodziewał. Nie dość że lakiernik wkleił je na kropki kleju do szyb – to jeszcze ze względu na świeży lakier klej zciął się tu i tam z lakierem tworząc jaśniejsze plamki lakieru (pod znaczkami). Usunięcie resztek kleju z klapy to była kilkudniowa walka – kilka specyfików i narzędzi. MASAKRA. Dodatkowo w 2-3 miejscach lakier naderwał się do podkładu (miejsca wielkości ziaren grochu) Aby zrobić to porządnie w 100% wymagane było by lakierowanie.
Szanowny kolega mając wiedze lakierniczą kilkukrotnie zmatowił lakier, uzupełniając ubytki lakierem w pędzelku (oczywiście 601 RED) a nadwyżki usuwając żyletką. Po odnowieniu znaczków (zdjęcie przy okazji innego elementu poniżej) zostały one wklejone na taśmę do znaczków 3M. Zasadniczo jeżeli ktoś o tym nie wie – nie widać, natomiast ja i pedanci na bank zobaczą w odpowiednim świetle – w końcu znaczki są teraz nieco przesunięte na fabryczne miejsca.

- f08580ba-2d27-4962-82c4-12822c48a519.jpeg (304.12 KiB) Przejrzano 11 razy
Sama polerka reszty samochodu była bez większych niespodzianek – czerwień wróciła a wosk zabezpieczył całość na jakiś czas.
Na tym etapie nasiliły się inne tematy, przygotowania do zlotu i wszelakie perypetie, w dni pracy jeździłem Dieselkiem – czerwony jeździł od święta.
Na 1,5 tygodnia przed zlotem brat pożyczył moje 240 na wyjazd podczas gdy ja serwisowałem jego samochód. Po kilku godzinach od wypożyczenia samochodu wszedłem do garażu a tam plama płynu… ewidentnie chłodniczy. Natychmiast poprosiłem o weryfikację ale rzekomo stan jest – wycieków nie widać, plam brak.
Samochód wrócił – pobieżnie patrząc także wszystko okej. Po dobie postoju znów pojawiła się plama – o dziwo w okolicach kolektora wydechowego. Przy bliższej inspekcji wyciek z uszczelki pod głowicą na wysokości 3/4 cylindra… Nawet nie było czasu na próbę zorganizowania jej zmiany, musi wytrzymać wyjazd na zlot – nie chciał bym aby akurat na tym zlocie się nie pojawił. Od początku wyjazd miał byś na 2 samochody.
Jeszcze testowy kolejny pomiar i wyniki na 4 wzrósł do 12,9 bar na 3 zaś spadł do 10 bar. Zdecydowanie coś się dzieje :/
Zaryzykowaliśmy – zlot jak i ślub będący 2 tygodnie później na szczęście objechał – mogłem go odstawić już bezpiecznie do garażu.
Był to w sumie pierwszy zlot na którym nie zrobiłem nawet 100m swoim własnym samochodem - myślę że dla karetki było warto ;P