





Volvo 264 GLE, rocznik 1980, silnik B27F - czyli wczesne PRV z K-Jetronikiem - oraz skrzynia AW55. Auto co prawda mocno poobijane, ale za to bardzo, bardzo zdrowe blacharsko i praktycznie kompletne, jeśli nie liczyć brakującego silniczka wycieraczek reflektora i nieoryginalnej kierownicy. Okazało się, że w cenie był też spory zapas części - wliczając w to felgi Corona i kupione do nich opony - więc bardzo szybko dobiłem targu, zamówiłem transport i pojechałem odebrać pozostałe do auta części.

Auto prezentuje się generalnie nieźle, minus mocne ślady obicia, chromy nie są poodłupywane. Blenda pochodzi z dawcy, niestety jest mocno popękana - raczej nie da się tego naprawić.



Ogromnym atutem jest zachowane w bardzo dobrym stanie beżowe wnętrze. Samochód ma elektryczne lustra i szyby, te drugie najpewniej dokładane przed dealera. Jest też bardzo duża ilość dodatkowych przełączników ogrzewania tylnej szyby i sterowanie nawiewami w wersji klima-ready - czyli pod deską jest już gotowy zestaw potrzebny do uruchomienia AC, brakuje tylko przełącznika i tego, co pod maską.

Samochód pochodzi z Niemiec/Austrii, w Polsce spędził kilkanaście lat. Niestety o jego historii nie wiem prawie nic - poza tym, że w którymś momencie został wymieniony na... duży zapas węgla. W końcu auto ze Śląska - to zobowiązuje.

Auto trafiło do garażu we wrześniu 2022 roku i od tego czasu udało się go nieco ogarnąć:
--> Auto zostało odpalone;
--> Wymieniona pompa główna, wstawiony był nowy Bosch, ale do silników z wtryskiem elektronicznym;
--> Skrzynia miała zlany do zera olej (samochód miał podobno zdejmowany silnik, ile w tym prawdy - nie wiem), dostała nowy filtr i została częściowo już zalana olejem (do pełni szczęścia trzeba mieć sprawny silnik, o tym za chwilę);
--> Wymieniony został olej i filtry;
--> W kolejce czekają świece;
--> Auto zostało postawione na felgach Corona, które pasują jednak lepiej, niż zwykłe stalówki - nawet z obręczami:

Na chwilę nawet wyjechało przed dom, ale na linie holowniczej:

Natomiast powodem, dla którego nie możemy iść dalej z robotą jest niekompletny układ paliwowy. Ktoś w pewnym momencie rozebrał wkład do baku i całkowicie usunął z niego zarówno opornik od wskaźnika poziomu paliwa, jak i pompę wstępną:


Na szczęście udało się znaleźć inny wkład i pozyskać z niego potrzebne elementy; niestety wszystko było mocno zardzewiałe...

Ale cynkowanie wykonane przez firmę Victus załatwiło sprawę:



Plany - ogarnięcie wkładu w bak, potem złożenie całego układu paliwowego, wystrojenie k-jeta, poprawne zalanie skrzyni, żółte blachy... plan jest taki, żeby jeszcze w tym roku wyjechał na drogi.
































