UWAGA: Będzie bardzo długie - i sporo historii. Zrezygnuj w tej chwili lub weź paczkę chipsów i colę
Jak zapewne cześć z was wie, od niedawana mam "zimowego wojownika" - strasznie brzydkiego swoją drogą
Cel jak to zawsze w takim przypadku był dosyć prosty - wóz do 1500zł który przelata zimę, pomoże w remoncie silnika w 240-tce...
Seicenta nudne, Clio banalne... No to może Maruti 800? Analizując ogłoszenie, wady wozu i cenę złomu zaproponowałem właścicielowi cenę 650zł (czyli więcej o 200zł niż dał by złom) - na szczęście żona się nie zgodziła
Kilka osób też odsuwało mnie od tego tematu - więc padło w bardziej znane mi tematy. Wysłałem @bebok666 na zwiady, dał zielone światło że samochód trzyma się kupy (i jest w budżecie +/-). Dodatkowo dostałem informację że właściciel (aktualny, wóz miał od 3 tygodni) jest "fanem" piłki nożnej - jak to każdy na śląsku ;P
Odbiór dogadany - w sobotę pojechałem odbierać samochód - cóż to była za przygoda!
Z racji braku kogokolwiek kto mógłby mi pomóc (np: @bebok666 który wyjechał - chodź posiadał już kluczyk po wpłaceniu zaliczki) ogarnąłem sobie BlaBlacar z Krakowa do Zabrza gdzie dotarłem o 11. Mając godzinę do odbioru samochodu pokręciłem się po mieście - następnie poszedłem na autobus miejski który spóźnił się 20 minut... Jadąc już na miejsce docelowe napisałem sms-a o lekkim opóźnieniu - po kilku minutach zadzwonił nieznany mi numer.
Człowiek po drugiej stronie zachrypniętym głosem poinformował mnie że miał mi wydać samochód ale jest na pogrzebie w końskim (?). Pytam jakim k*rwa końskim i kiedy będzie przy samochodzie. Rzekomo jest na pogrzebie i dziś się raczej nie doczekam. Wk*rwiony dotarłem akurat pod samochód i zacząłem obchodzić go dookoła. Po chwili telefon dzwoni i ten sam człowiek proponuje że przywiezie mi samochód dnia kolejnego, najpóźniej w poniedziałek - stówka mniej? Stówka mniej. Mija znów kilka minut - mam się już zawijać gdy człowiek znów do mnie dzwoni i proponuje taki układ.
Jadę taxi do Siemanowic Śląskich gdzie jego szwagier ma klucze (drugi koniec aglomeracji w okolicach Katowic), płace mu obniżoną sumę, wracam do samochodu i tam podpisuję umowy (już przygotowane) po czym zostawiam je w pobliskiej żabce. Cóż było poradzić? Pojechałem na miejsce (nie mając numeru do szwagar bo gość sam da mu znać...). Przyjeżdżam pod adres, dzwonię 3 razy i gość odbiera: "Dobra, już schodzę".... Pojawia się gość zgodny z opisem "właściciela" i tłumacz że wczoraj zachlał
Wracając cieszyłem się że to już koniec perypetii - jak bardzo się myliłem...
Wraz z miłym kierowca ubera wróciłem pod samochód, porozmawialiśmy chwilę i każdy udał się w swoją stronę. Podpisałem umowę, zaniosłem ją do pobliskiej ropuchy - wracam do samochodu. Zapłon jest, wóz kręci i odpala. Na 2 sekundy i zdycha... Sytuacja powtarza się kilkukrotnie. Już przy oględzinach stan paliwa był niski - pewnie wyjeżdżone do suchego baku... Pytam dwóch panów którzy przyglądali się tym cyrkom zza płotu gdzie jest najbliższa stacja i czy nie mają paliwa. Nie mieli. Wziąłem plecak, dokumenty i lecę z buta na stację (około 1,5km) tam załatwiam baniak i 5 litrów paliwa - trasa do samochodu. Tak sobie spacerując uświadomiłem sobie że samochód stal na wysokim krawężniku... Zapewne zsunięcie go pozwoliło by na doczłapanie do stacji... No ale nic.
Wóz zalany, odpalił! Ruszam do przodu, wszystko okej, do tyłu - tez działa. Poleciałem na stację, tankuję do pełna (to ma 60 litrowy bak :O). Podchodzi do mnie człowiek z obsługi: "Nie sprzeda Pan? Porządny wóz nie to co teraz")
Potem szybka myjnia bo wóz cały w pyle i ptasich odchodach - wygląda znośnie.
GPS ustawiony na Kraków a w radiu leci informacja że trwa akcja znicz... A największym mankamentem wozu jest porządnie pęknięta szyba czołowa... No nic, Waze moim przewodnikiem po patrolach policji, omijanie ostrzeżeń wsiami w okolicach Olkusza - ostatnie kilometry do Krakowa przejechałem już bez żadnej nawigacji bo telefon padł...
Pierwsze wrażenia? Skoda Favorit na sterydach i z jakimkolwiek wyposażeniem. Występuje problem z układem chłodniczym (wskazówka na 1/3 temperatury), radio łapie tylko nieparzyste częstotliwości - i tylko pojedyncze stacje
Wieczorem postanowiłem jeszcze raz zrobić rundkę i kupić płyn do spryskiwaczy - całość wyleciała przez wypięty przewód (rozciągniety z racji wieku). Zaczyna się
Co kupiłem? Kupiłem Volvo 440 z silnikiem 1.8i (mono wtrysk) i skrzynią manualną - praktycznie najgorsza jednostka obok nie występującej (jak d20) 1.6 na gaźniku. Wóz kupiłem z przebiegiem 257k km, od 2005r. do jesieni 2022r. w jednych rękach starszego Pana - wg. historii pojazdu wóz robił rocznie 2-3k km (w co jestem stanie uwierzyć) - także dosyć niski przebieg
Mimo że jest to najgorsza wersja silnikowa lista wyposażenia jest wyjątkowo bogata: raz ze względu na modyfikację pana dziadka, dwa z fabryki (pierwszy właściciel zaszalał
Wyposażenie fabryczne:
- ABS - sprawny
- AC na R134a :O Czuć lekki chłodek, wszystko się załącza - pewnie wymaga serwisu
- Tarcze na tylej osi (standardowo w 440/460 były bębny - szczególnie w biednych silnikach)
- Elektryczne szyby przód
- Obrotomierz
- Regulacja jasności zegarów (niektóre wersje potrafiły tego nie mieć
- Korek wlewu paliwa na kluczyk
- Kontrolka niskiego poziomu płynu do spryskiwaczy
- Kontrolka otwartych drzwi
Wyposażenie "dziadkowe" oryginalne:
- Lusterka grzane i elektryczne - dołożone z innej sztuki, w komplecie z przyciskami itd, sprawne w pełni - tylko kolor to wyblakła czerwień
- Przycisk blokady centralnego zamka bez wiązki - nie wiem po co
- Panel regulacji wysokości świateł - tez bez żadnego pokrycia, po prostu jest
- Panel na kasety z zegarkiem cyfrowym (którego nie ma) - radio natomiast jest na płyty CD :V
Wyposażenie "dziadkowe" customowe:
- Filtr kabinowy
Krokiem pierwszym było ogarnięcie tematu szyby i temperatury.
Temperatura: modele serii 400 są sławne z problemów z zegarami (zimne luty etc) oraz problemami z czujnikiem temperatur na zegary...
W ramach pierwszego serwisu zakupiłem olej, filtr oleju, filtr powietrza, termostat 92C, czujnik temperatury , nasadka kwadrat do korka oleju oraz Borygo.
Wsadzony w samochód termostat był niewłaściwy 88*C (w bagażniku nowy, też 88*C - tak to jest gdy kupuje się po nazwach aukcji nie patrząc na numery.
Demontaż prosty, kolanko i wąż doczyszczone (jak cudnie jest móc spuścić płyn chłodniczy korkiem w chłodnicy…) – niestety czujnik w bloku jest od strony grodzi – niestety go nie zmieniłem (przynajmniej na razie). Olej i filtry też zmienione, wóz odpowietrzony i wskazówka siedzi na 3/8 wskazań – czyli jest lepiej – wentylatory się załączają więc temat raczej ogarnięty – nie będę drążył Szyba: na początku myślałem o używce (co jest głupota), na szczęście znalazłem chińczyki nowe oraz firmę z dojazdem w Krakowie która po cenie dla gratów krakowskich ogarnie temat. Telefon do firmy, oni zaś do szyby24.pl – rzekomo ostatnia sztuka. Bierzemy! Pierwsza próba zmiany pod pracą prezentowała się następująco. Przyjechał Ducato, sprzęt rozkłada siew ułamku sekundy – krótka gadka (podejrzenie że szybę rozsadziła rdza) – w momencie gdy wracałem do biura słyszę krzyki… Róg szyby uszkodzony w transporcie, nici ze zmiany. No nic, nie założą.
Kilka dni później właściciel dzwoni że ogarnęli kolejną szybę wiec ustaliliśmy zmianę na konkretną godzinę. Szyba została zmieniona w 30 minut (dosłownie!). Zapytałem więc o rdze (bo miałem swoje inne przemyślenia). Okazało się że dobrze przyuważyłem że pęknięta była zewnętrzna warstwa szyby. Otóż z racji wieku i drgań rozeszły się dwie warstwy szkła przełożone folią i dostała się tam woda która doprowadziła do pęknięcia. Podszybie w stanie niemal idealnym co w 440 jest rzadkością
Wsiadam do samochodu pod urzędem – kręci nie odpala :O Sprawdzam błędy – na każdym porcie kilka kodów… Sprawdzam układ zapłonowy, dziura w kablu z cewki. Poleciałem do motoryzacyjnego – najbliższe kable były od Tipo z lat 90. Podmieniłem przewód WN, problem dalej taki sam. Koledzy z Pizzeri zaholowali mnie pod blok. Iskra jest (chociaż kable Bougi pamiętają pierwszy montaż – serio) a świece to jakiś dziadkowy wymysł typu (Super MAXXX mega igition – oczywiście bez nabitej firmy) – paliwa brak. Rozkopałem pół samochodu. Sygnał jest, przekaźnik działa, do bezpiecznika dochodzi a do pompy nie… Zrezygnowany miałem robić już z ojcem kabel z bezpiecznika wprost na pompę gdy zauważyłem że wypadła spinka progowa. Wciskam ją a ta przeskakuje, wciskam po raz kolejny – znów to samo. Zapalam latarkę a tam przycisk po wycięta wykładziną. Z tym odkryciem raz dwa udało się uruchomić samochód. Dziadek sie zabezpieczył a „seba” albo o tym nawet nie widział albo zapomniał poinformować… Tak czy siak wysiadając kopnąłem w pstryczek i odciąłem samochód. Jest on tak źle umieszczony że od wtedy zrobiłem to jeszcze z 3 razy - chociaż teraz wiem o co biega.
Układ zapłonowy: Mając misz masz z układem zapłonowym znalazłem zestaw kabli WN Bosch ze starych zapasów – nowy za całe 40zł z przesyłką. Do tego dedykowane świece NGK wg. instrukcji, Haynes i naklejki Volvo pod maską. Całość zamówienia zwieńczyłem filtrem „kabinowym” do patentu pana dziadka. Całość założona i dokręcona na moment, wóz pali od strzała i nie jest już zamulony – znaczy kolejny sukces
Zaprosiłem więc @bebok666 z spawarką, kupiłem spreja w kolor i klar, blachę 1mm, szpachlę różnej maści, papier ścierny i zabraliśmy się za łupanie. Efekt oceniam na jakieś 6/10 – ale w kwocie zamykającej się w 400zł jest super
Hamulce: mając już znośny samochód postanowiłem że ostatnim wydatkiem będą hamulce ze względu na spowalnianie zamiast hamowania. Zakupiłem tarcze na przód i tarcze (Bosch), klocki przód i tył (Bosch) oraz płyn DOT 4 (też Bosch xD). Całość została zmieniona (prócz tarcz tył które dobrałem źle…), płyn przelany (stary był czarny ja smoła). Efekt? Wóz zatrzymuje się niemal w miejscu! Teraz jeździ się nim bezpiecznie i pewnie. W połączeniu ze sprawnym ABS jest bardzo bezpiecznie
Dalsze plany: Wykupić OC i zrobić przegląd (wypadają na początku stycznia) i poprawiać drobiazgi pokroju:
- Zegarów (przelutowanie wskaźnika temperatury i paliwa) wariuje paliwo, pokazuje różne wartości przez zimne luty – może lekki problem leży też we wskaźniku temperatury?
- Czujniki temperatury na zegary – jest kupiony, może uda się go jednak zmienić
- Zszycia pękniętych szwów materiału na fotelach
- Pomalowanie lusterek i fragmentu słupka A
- Spróbować napełnić klimę
- Usunięcie błędu SRS (chociaż to może być niewykonalne, szukałem rozwiązania i nikt tego nie osiągnął…)
- Próba ogarnięcia tematu odpalania na mrozie - prawdopodobnie padł czujnik temperatury wtrysku i nie załącza ssania (tzw. diamencik)
- Sprzedać po skończeniu odbudowy silnika w 240, chyba że nie będzie alternatywy to zostaje do złamania w pół
PS: "Turek" od koloru turkusowego określanego w nomenklaturze volvo jako "peacock green metallic". Gorzej że lusterka są czerwone (i wyblakłe) a zderzaki mają inny kolor/odcień (mogły być też zmienione/naprawiane - dziadkowe sprawy