Ponieważ po fakcie doszedłem do wniosku, że sprzedanie Knudsena było jedną z najgorszych decyzji odnośnie żelaza, jaką podjąłem, a na amerykańskie kombi nie mogę se na razie pozwolić, to po beznadziejnych poszukiwaniach rokującego S124, stwierdziłem, że to nie ma sensu i trzeba się rozejrzeć za 940. W internetach pojawiło się żelazo świeżo sprowadzane z Holandii, które po zdjęciach rokowało, więc pojechałem obejrzeć. Na miejscu okazało się, że jest nietypowo, bo gość, który tymi autami handluje nie wciska kitu, tylko mówi co jest źle, a co dobrze i jeszcze udostępnia podnośnik, żeby se zajrzeć tam gdzie wzrok nie sięga. Tak więc oględziny, jazda próbna umówiliśmy się na cenę, przybiliśmy piąteczkę i wpłaciłem zaliczkę. Po różnych perypetiach, furę odebrałem dopiero po tygodniu, tj dzisiaj. Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne: w aucie wszystko działa (włącznie z tempomatem i klimaktronikiem), nic nie wali, nic się nie trzęsie i nie telepie, auto jedzie i hamuje prosto. Oczywiście jest trochę pierdół do ogarnięcia i kasy do wydania, typu szkiełka, lampki i plasticzki itp, ale to oczywista sprawa i zaraz zamieszczę w związku z tym odpowiedni temat w dziale "Kupię"
Z suchych faktów:
945 B230FK, bodajże sierpień 1997, czyli końcówka. 291.000 km raczej udokumentowanego przebiegu.
Z wypasu: nivo, automatyczna klimatyzacja, tempomat, elektryczne lusterka i przednie fotele, grzanie pup i lusterek. Wycieraczek lamp i szyberdachu, ku mojemu ubolewaniu, nie stwierdzono.
Plany raczej skromne: mechanicznie ma być nicniestukanicniepuka, poza tym wymiana kierunkowskazów i lamp na pomarańczowe i jakieś volvove alufelgi 15' opierdzielone proszkowo na jakiś głupi kolor (pomarańczowy? zielony? Się zobaczy). A jak będzie mi się nudzić, to kupię parę puszek plastidipu i całego dziada opierdzielę też na jakiś głupi kolor
P.S.
Śpiworek, bo ma nam służyć do podróżowania po Polsce i Europie i będziemy w nim kimać.
No i tradycyjne zdjęcie pamiątkowe z pierwszego tankowania: