Coś poza tematem samochodów. Jaki jest wasz stosunek do rowerzystów, bądź też czy sami jeździcie/lubicie jeździć na rowerze? Może jesteście posiadaczami jakichś rowerów o wartości cegły w dobrym stanie.
Mi osobiście rower towarzyszy od dzieciaka (choć starym koniem to nie jestem). Miałem w swoim życiu sporo rowerów od marketówek, przez kolarki, tekkingi, po rowery zjazdowe do Downhill'u. Nigdy zaś nie miałem BMX'a. Aktualnie posiadam coś co jest dość modne, mianowicie Ostre koło (Na życzenie mogę wstawić fotkę )
Co do rowerzystów na drogach, to mimo, że sam jeżdżę dosyć często, coraz częściej irytują mnie niektóre typy rowerzystów, mimo to, do normalnych rowerzystów jeżdżących rozsądnie nie mam żadnych problemów. Jeżeli miałbym dojeżdżać do pracy przez główne ulice swojego miasta cegłą na odległość np. 10 km, to zdecydowanie wolałbym popylać rowerem
Jeszcze w liceum, na przełomie drugiej klasy złożyłem rower, który dawał mi sporo frajdy, ale kiedy przyszło mi zapłacić pierwszą składkę OC za 7setę, musiałem rower sprzedać i na tym akapicie zatrzymała się moja przygoda z rowerami.
Po złożeniu 9setki na pewno złożę kolejny rower i mam nadzieję, że obędzie się bez spieniężania .
heski997 pisze:Haha, u Mnie sytuacja podobna, kończę technikum a w sierpniu ubezpieczenie do zapłacenia.. mam nadzieję, że roweru się pozbywać nie będę musiał
Dasz radę. "Do sierpnia(itd) zostało Ci jeszcze mnóstwo czasu do ogarnięcia kasy" - To sobie powtarzałem prawie zawsze .
Zawsze się udawało .
Postanowiłem tu przenieść naszą dyskusję, żeby nie zaśmiecać wątku powitalnego
fullsize pisze: rower, manele i materac do bagażnika i jazda w góry powściekać się parę dni na szlakach
Jeśli ktoś jeszcze nie był - polecam http://www.rychlebskestezky.cz/cs/ z całego serca.
Tuż przy granicy, jazda niesamowita, ludzie mili i przyjaźni, wieje komuną, ale wiadomo - to tak jak na Słowacji
Trudność - każdy znajdzie coś dla siebie, są techniczne odcinki, ale są też warianty bardziej rodzinne. Nie jest też jakoś mega ciężko, na stronie jest napisane, że
Zaleca się jazdę na w pełni amortyzowanym rowerze (120 × 120mm) i opony 2,3
ale osobiście byłem na 26" i 50mm widelca (Rock Shox Mag21 z 1995 roku) i praktycznie wszystko można przejechać na kołach - a za to jaka przewaga na podjeździe!
Ceny śmieszne.
Pomijając już fakt, że opłata za szlaki jest dobrowolna (!) - u nas by pewnie zrobili jakieś chore ceny od zjazdu czy coś w tym stylu - to pole namiotowe z liczy się namiot/noc i wychodziło chyba jakoś 10-15 złotych (z dostępem do prysznica, z postojem auta itp, wszystko wliczone). Oczywiście tą dobrowolną opłatę uiściliśmy, bo ścieżkito kawał dobrej roboty. Czekam niecierpliwie aż tam wrócę w tym roku
parę fotek na zachętę:
Okolica:
Trail Dr. Weissnera
Pobliski kamieniołom-kąpielisko
kaczko pisze:
Jeśli ktoś jeszcze nie był - polecam http://www.rychlebskestezky.cz/cs/ z całego serca.
Tuż przy granicy, jazda niesamowita, ludzie mili i przyjaźni, wieje komuną, ale wiadomo - to tak jak na Słowacji
Trudność - każdy znajdzie coś dla siebie, są techniczne odcinki, ale są też warianty bardziej rodzinne. Nie jest też jakoś mega ciężko, na stronie jest napisane, że
Zaleca się jazdę na w pełni amortyzowanym rowerze (120 × 120mm) i opony 2,3
ale osobiście byłem na 26" i 50mm widelca (Rock Shox Mag21 z 1995 roku) i praktycznie wszystko można przejechać na kołach - a za to jaka przewaga na podjeździe!
Czad! Ale bym se tam pojeździł!
Wybierasz się w tym roku? Można byłoby spróbować zmontować coś wspólnie, bo wygląda to naprawdę zachęcająco. Strasznie za mną chodzi jakiś rowerowy wyjazd, bo niestety przez problemy z kręgosłupem, w zeszłym roku rower stał i się kurzył. Lekarz i rehabilitant powiedzieli mi też, że do takiego jeżdżenia jak chociażby to co wkleiłeś powyżej, muszę kupić sobie fulla, więc rozglądam się za ramą i będę chciał na ten sezon zmontować nowy rower. Na razie główny kandydat to ramka Gianta - Trance.
Na pewno będę jechał w tym roku, można się ewentualnie zgrać co do terminu, a jeśli nie da rady to i tak służę pomocą i radą - my jechaliśmy pierwszy raz w ciemno, ale jakoś trafiliśmy Te ścieżki to bardziej zjazdowe, ale znajdą się też spokojniejsze, płynniejsze fragmenty które tak pleców nie obciążą, życzę szybkiego powrotu na rower
Jeden znajomy serwisant też składa właśnie na Trance, dobra konstrukcyjnie rama.
Planuję też odwiedzić singltrekpodsmrkem.cz, ale to inna bajka, bo już za Jelenią Górą, a nie 150 km od Krakowa.
U mnie rower od małego, ale na wsi nie dało się inaczej. To nie były czasy, że tatuś czy mamusia wozili do szkoły czy do kolegów. A w obrębie miejscowości, gminy wybór był taki, że odległości rzędu kilku km można było pokonać pieszo albo rowerem. Wybór był jasny. I prostszy niż teraz, bo aut w latach 80-ych było jak na lekarstwo.
Początki wyjazdów "dalszych" rzędu 20-30 km to był poczciwy Jubilat. Pod większe górki się pchało, wszak przerzutek to nie miało.
Jak mialem 10 lat dostałem rower Meteor Sport. Rometowski, ciężki w diabły, ale solidny i przy corocznym praktycznie rozbieraniu go do śrubki, czyszczeniu, smarowaniu wytrzymał kupę lat. Gdzieś w liceum robiłem na nim 4-4,5 tys. km rocznie, co było więcej niż mój Dziadek robił swoim 126p. Jeździło się po Salmopolach, Kubalonkach, Przegibkach, docierało się w Bieszczady, objechało się nie raz Tatry dookoła. Z namiotem, czasem gdzieś z noclegiem.
Porządnego roweru nigdy się nie dorobiłem. W sensie nie żeby kasy na rower nie było, ale nie odczuwałem takiej potrzeby. Podobnie jak nie szata zdobi człowieka, tak uważam, że nie rower robi rowerzystę.
Od iluś lat mam starego grata spod marki Fahrrad Manufaktur. Koła 28, napęd Sachs dual drive 3x7. Rower miejsko-turystyczny.
Przełożenie jednak takie, że pod Przełęcz Karkonoską dało radę wjechać. Gorzej zjazd, bo hamulce vbrake to obawiałem się czy nie spalę.
Jeżdżę tym po mieście, jakieś wycieczki poza też robię. Pancerny sprzęt.
Koło Krakowa jest gdzie pojeździć, niedaleko jest trasa nad zbiornikiem Czorsztynskim, jest trasa po byłej linii kolejowej z New Targu do Trsteny, jest trasa wzdłuż Wisły do Oświęcimia.
Dwa lata temu z dzieciakami objechaliśmy Danię startując ze Świnoujścia, dalej wzdłuż wybrzeża i z Rostocku promem do Gedser, dalej do Kopenhagi I z powrotem, potem spod Rostocku złapaliśmy już pociąg do Szczecina, i dalej pociągiem do Krakowa.
Dzieciaki też mają sprzęty proste, solidne, budżetowe. Dbam o to, wszystko działa, nic się nie psuje.
Rower jest wielce ok!
Rowerzystów nie lubię tych, którzy nie umieją a się pchają na drogę. Uważam, że prawo do poruszania się rowerem bez karty rowerowej po ukończeniu 18 lat jest bez sensu w dzisiejszych czasach.
Nie lubię rowerzystów jeżdżących po chodnikach, jezdzacych po zmroku bez oświetlenia. Wreszcie średnio lubie rowerzystów na wąskich pieszych szlakach w górach.
Nie znoszę jeżdżących 50 kmh na pseudo rowerach elektrycznych. I milicji za to, że kompletnie tego nie tępi. Patologia jedno i drugie, jeżdżący i milicja.
Ja przesiadłem się z roweru górskiego na mocno miejski. Były koła 26" z oponami 2.1 i 3x7 i wąskim siodełkiem, a teraz koła 28 z oponami 1,4, szerokie siodełko na sprężynach i 3 biegi w piaście. Dynamo, tylne światło z funkcją pozycyjnego i odblaski w nadmiarze. Na dojazdy do pracy 14km aż nadto.