Volvo 745 '92 USA - "czterdziestka piątka"
: 28 maja 2021, 23:26
Po ponad roku pochwalę się wreszcie moim drugim Volvo. Auto "forumowe" (dobrze to czy źle?). Siedemseta z ostatniego roku produkcji, ponoć wersja USA, z najlepszym silnikiem B230F i automatem (chyba AW70L, ale muszę sprawdzić) i LPG "na śrubę". Auto kupione 02.02.2020 generalnie jako dawca części. Ale dzielnie przejechało 300km do mnie do domu i cholera jasna polubiłem je. Wiem, że to polift i bez turbo, ale dla mnie właśnie taki jest fajny.
Fotka z premiery na Forum z 2016:

Ja kupiłem (też od forumowicza, ale już innego) w lutym 2020 i wyglądało tak:

Auto jeździło, skręcało i prawie hamowało. Ale trasę z Wa-wy na Śląsk pokonało. Po trasie i w domu zapadła decyzja: nie pójdzie na części i na złom. Decyzja nie do końca logiczna, bo stan blacharski słaby, ale stwierdziłem, że spróbuję zrobić je dla siebie, bo "na handel" nie ma to ekonomicznego uzasadnienia. Auto mocno zapuszczone i pozbawione ciekawych fantów, jednak cena adekwatna. Szkoda tylko, że wnętrze mocno zniszczone (wiele połamanych plastików) i niektóre części brutalnie wyszabrowane. Jeśli ktoś potrzebował sprężarki klimy, to ok, ale można ją wykręcić, a nie ciąć przewody. Mocowanie przednich kierunków blachowkrętami? Świecąca "lambda" zasłonięta 9 volt-ową baterią położoną na liczniku? Na moje pytanie, czy ktoś wymigał błędy, usłyszałem, że to regina i nie ma "mrugadła". W domu nie dało mi to spokoju i zacząłem szukać. Internety mówiły, że regina też ma "mrugadło". Szukałem po wiązce i znalazłem: mrugadło zostało schowane pod obudową filtra powietrza.
Na szczęście działało i wymrugane błędy wskazywały na sondę lambda, której w aucie nie było - jak i katalizatora. Pojechałem na SKP i o ile zawieszenie ok, hamulce też ożyły po trasie, to diagnosta zwrócił uwagę układ kierowniczy, na wycieki i korozję (a auto niby serwisowane w wa-wie). Przede wszystkim podłużnica - tu już wycięta:

Udało mi się znaleźć w okolicy Tarnowskich Gór warsztat, który podjął się zrobienia kluczowych elementów blacharki. Polecany przez mechanika i na swojej stronie internetowej podejmujący się napraw skorodowanych nadwozi. Wspomniałem, że czas nie jest dla mnie kluczowy i Volvo trafiło do blacharza 10.09.2020. Samemu podjąłem się kupna progów i tylnych nadkoli, żeby ułatwić robotę.





Powoli, powoli, ale sprawa nabierała kształtu.




Do roboty też rama przedniej szyby - jest w trakcie (na 26.05.2021). Zlecona też konserwacja podwozia.
W międzyczasie nabyte trochę części: filtry, świece, przewody WN, drążki kierownicze z końcówkami, sonda lambda (z tym trochę szukania), używany katalizator. Do zrobienia hamulce i instalacja LPG - przejście na sekwencję. Ale to wtedy, gdy odzyskam auto od blacharza i jeśli finanse pozwolą. Wersja 100% ori i "na zabytek" to raczej nie będzie, ale postaram się, żeby nie zniknęła z dróg.
Fotka z premiery na Forum z 2016:

Ja kupiłem (też od forumowicza, ale już innego) w lutym 2020 i wyglądało tak:

Auto jeździło, skręcało i prawie hamowało. Ale trasę z Wa-wy na Śląsk pokonało. Po trasie i w domu zapadła decyzja: nie pójdzie na części i na złom. Decyzja nie do końca logiczna, bo stan blacharski słaby, ale stwierdziłem, że spróbuję zrobić je dla siebie, bo "na handel" nie ma to ekonomicznego uzasadnienia. Auto mocno zapuszczone i pozbawione ciekawych fantów, jednak cena adekwatna. Szkoda tylko, że wnętrze mocno zniszczone (wiele połamanych plastików) i niektóre części brutalnie wyszabrowane. Jeśli ktoś potrzebował sprężarki klimy, to ok, ale można ją wykręcić, a nie ciąć przewody. Mocowanie przednich kierunków blachowkrętami? Świecąca "lambda" zasłonięta 9 volt-ową baterią położoną na liczniku? Na moje pytanie, czy ktoś wymigał błędy, usłyszałem, że to regina i nie ma "mrugadła". W domu nie dało mi to spokoju i zacząłem szukać. Internety mówiły, że regina też ma "mrugadło". Szukałem po wiązce i znalazłem: mrugadło zostało schowane pod obudową filtra powietrza.

Udało mi się znaleźć w okolicy Tarnowskich Gór warsztat, który podjął się zrobienia kluczowych elementów blacharki. Polecany przez mechanika i na swojej stronie internetowej podejmujący się napraw skorodowanych nadwozi. Wspomniałem, że czas nie jest dla mnie kluczowy i Volvo trafiło do blacharza 10.09.2020. Samemu podjąłem się kupna progów i tylnych nadkoli, żeby ułatwić robotę.





Powoli, powoli, ale sprawa nabierała kształtu.




Do roboty też rama przedniej szyby - jest w trakcie (na 26.05.2021). Zlecona też konserwacja podwozia.
W międzyczasie nabyte trochę części: filtry, świece, przewody WN, drążki kierownicze z końcówkami, sonda lambda (z tym trochę szukania), używany katalizator. Do zrobienia hamulce i instalacja LPG - przejście na sekwencję. Ale to wtedy, gdy odzyskam auto od blacharza i jeśli finanse pozwolą. Wersja 100% ori i "na zabytek" to raczej nie będzie, ale postaram się, żeby nie zniknęła z dróg.