endriugto pisze:Zupełnie się nie rozumiemy.
Ja niczego nie neguję. Korzystam z postępu. Trzecie auto którym jeździ żona z dziećmi jest myślę nowoczesne bo może taką nomenklaturę można by przyjąć w tej dyskusji. Tak korzystam z postępu choć staram się wpuszczać go do domu i zagrody jak najmniej bo mam świadomość że wygoda rozleniwia i uzależnia. Przestajemy umieć prowadzić i czuć auto bo za bardzo ufamy jego nowoczesności i wspomagaczom kierowcy.
ja bym powiedział inaczej - przestajemy walczyć z samochodem.
zaczynamy czerpać frajdę z jazdy o jakiej w 240 możemy zapomnieć.
bo czym jest ta frajda? przeciążeniami jakie auto potrafi wygenerować. zarówno przyśpieszeniem, jak i prędkościami w zakręcie czy wydajnością hamulców. tym na jak wiele Ci pozwoli.
oczywiście - swoistą frajdą jest też jazda starym autem.
na zasadzie wyróżniania się.
kontaktu z czymś, czego dzisiaj już nie ma.
czymś, co jest na tyle odmienne od dzisiejszej motoryzacji, że przez to pociągające i ciekawe.
endriugto pisze:Ciekawą obserwację ostatnio poczyniłem. Sąsiedzi inwestują w domach i ogrodach w nowoczesne technologie. Ogród sam się podlewa a trawa sama kosi. Później niestety trzeba leniwe brzuchy zrzucać na siłowni płacąc kolejne grube za to pieniądze.
Ale wracając do meritum.
Hola, hola!
Mój ogród sam się podlewa.
Pranie samo się robi w pralce.
Zmywarka sama zmywa naczynia.
Gazowy kocioł sam ogrzewa dom.
A brama do garażu podnosi się za pomocą silnika elektrycznego.
Tak, korzystam z postępu jaki mi daje nowoczesność.
endriugto pisze:Ja bym podszedł do tego tematu z innej strony. Dwusety nie odpala się korbą, nie ma wajchy ustalającej zapłon. W kierownicy nie ma przyspieszacza i nie hamuje się skórzanym pasem. Do dwusety idzie się z kluczykiem. Otwiera drzwi centralnym zamkiem. Wkłada ten kluczyk do stacyjki i odpala i rusza. Może nowsze auta są nowocześniejsze ale idea jest ta sama. Rozwiązania w nowocześniejszych autach to ewolucja rozwiązań z dwusety a nie rewolucja i całkiem nowe podejście do tematu.
no ale to nadal jesteśmy w punkcie wyjścia. bo ta retoryka jest mniej więcej taka:
Syreny nie odpala się korbą, nie ma wajchy ustalającej zapłon. W kierownicy nie ma przyspieszacza i nie hamuje się skórzanym pasem. Do Syreny idzie się z kluczykiem. Otwieram drzwi - fakt - nie ma centralnego zamka. Wkłada ten kluczyk do stacyjki i odpala i rusza. Może nowsze auta są nowocześniejsze ale idea jest ta sama. Rozwiązania w nowocześniejszych autach to ewolucja rozwiązań z Syreny a nie rewolucja i całkiem nowe podejście do tematu.
albo, żeby koszula była bliższa ciału:
Duetta nie odpala się korbą, nie ma wajchy ustalającej zapłon. W kierownicy nie ma przyspieszacza i nie hamuje się skórzanym pasem. Do Duetta idzie się z kluczykiem. Otwiera drzwi bez centralnego zamka. Wkłada ten kluczyk do stacyjki i odpala i rusza. Może nowsze auta są nowocześniejsze ale idea jest ta sama. Rozwiązania w nowocześniejszych autach to ewolucja rozwiązań z Duetta a nie rewolucja i całkiem nowe podejście do tematu.
a uważasz, że możesz postawić znak równości pomiędzy Syreną a Volvo 240? Albo pomiędzy Duettem a 240?
to też jest niejako ewolucja, a Syreny czy Duetta za współczesny samochód chyba nie uznasz?