
Jakby co, to auto żyje. Czy ma się dobrze? Jeszcze nie, ale jesteśmy na dobrej drodze. Wyczyszczony i połatany spód, zrobione wszelkie potrzebne naprawy blachy, konserwacja, potem remont lakierniczy - zostały jeszcze poprawki i twardy wosk do dodatkowego zabezpieczenia. Nowy olej w skrzyni, silniku, nowe przewody paliwowe (bo mechanik wsadził badziewie mniejszej średnicy...), ogarnięta większość elektryki...
Co zostało? Przejrzenie do końca układu paliwowego, a poza tym trzeba odświeżyć wnętrze.
Co potem? Zaskoczę Was - sprzedaż. To fajne auto, ale... w moich warunkach używalne tylko przez pół roku. Poza tym, przymierzam się do innego, ciekawego dla mnie auta i chyba chcę sporo posprzątać na parkingu.
