Babciowóz, 940GLE, 1991, B200E, Bieda Edyszyn
: 22 października 2024, 23:30
Witam i o zdrowie pytam.
Od paru dni jestem szczesliwym posiadaczem Volvo 940 GLE, 1991, 155 000km przebiegu., silnik samo zło, B200E.
Sedan -znowu samo zło, kolor czerwone wino coś tam/tu plusik.
Porażająca moc 112 KM, czyli w opinii forum-nie jedzie wcale. Wersja centr. Zamek, grzanie dupy i już.
Teoretycznie nie powinienem na to auto nawet spojrzeć, ale było kilka plusów, które przeważyły.
Sprzedający, wnuczek zmarłej właścicielki, chyba myślał, że to interes życia, zrobił ładne zdjęcia i czekał na worek dukatów. Nie czuł klasyka, nie potrafił go odpowiednio opisać i zachęcić do kupna.
Oczywiście to moja subiektywna opinia.
Ważne,że wielkość oczekiwanej sakiewki powoli malała, i auto wreszcie było w moim zasięgu.
Pojechałem, obejrzałem i bez wielkich targów kupiłem.
Auto od nowości w Polsce, miało tylko jedną właścicielkę, która niedawno zmarła.
Serwisowane w serwisie Volvo, ostatnie lata też w niezależnych serwisach. Okazało się, że serwis nie ma wielu oryginalnych części do tego auta, a kupowanie zamienników, żeby przepłacać za ich montaż w serwisie jest bez sensu.
Doświadczyłem tego dzisiaj, ale o tym za chwilę.
Do auta dostałem wielką teczkę rachunków za wszystko, co było robione przy aucie przez ponad 30 lat.
Do tego jest zeszyt w kratkę, gdzie właścicielka, Pani Ewa zapisywała wszystkie wydatki, a także inne rzeczy związane z samochodem. Np wybicie szyby i kradzież radia itp.
Stan techniczny na moje oko, a miałem już kilka klasyków, oceniam na 9 w skali do 10.
Blacharsko mocna 8, niestety ostatnia przejażdżka byłej właścicielki skończyła się zarysowaniem trzech błotników i jednych drzwi. Po Święcie Zmarłych Babciowóz leci do lakiernika.
Reszta blach super, widać, że podwozie było nie raz konserwowane. Trochę rdzy przy aku.
Auto kupiłem na oryginalnych zimowych blaszankach z kołpakami. Opony Michelin jak nowe, niestety 12-to letnie. Są na OLX jakby ktoś potrzebowal, to zniżka.8
W niedzielę udało mi się kupić Alusy Draco w super stanie, siedzą już na aucie razem z nowymi całorocznymi Vredolami.
Czytając na forum, że 2 litry nie jadą, spodziewałem się czegoś w typie Mesia W123 200D, którego kiedyś miałem.
Babciowóz jest jednak całkiem żwawy i mile mnie tym zaskoczył.
Ponieważ auto ma swoją historię w serwisie Volvo, zadzwoniłem tam z ciekawości, pytając o ofertę dla weterana. I taka jest. Za przegląd Volvo z oceną stanu technicznego i stopnia zużycia zaproponowali 399zł. Ojej musiałem kupić sam, 5w40 nie leją już do niczego. Filtr oleju mieli, filtra powietrza nie mieli.
Ocena stanu wypadła bardzo dobrze, nic do roboty na już, lekko zapocone amory tył, ale bez stresu, świece i przewody można spróbować wymienić, czasami wypadają pojedyncze zapłony, rozrząd robiony w 2019, może zostać.
Zawias, hamulce OK.
Stopień oryginalności auta oceniam na ponad 90 procent, ale jest jeden nowoczesny Ficzer.
Pani Ewa, która używała auto prawie do osiemdziesiątki, miała z czasem problemy z przekręceniem kluczyka-sztywne stawy. Zamówiła więc sobie montaż guzika start-stopw miejscu stacyjki.
Mam oryginale radio 606, ale nie podłączone. Radio ma kostkę 3 rzędy po trzy bolce, w aucie wszystkie kable luzem, bez kostki, wyglądają na oryginalne.
Będę wdzięczny za pomoc, może jest jakaś przejściówka do tych bolców.
Kierownica do moich łap masakrycznie cienka, od czego, nienowoczesnego można założyć coś grubszego?
O kurcze, ale się rozpisałem, dzięki, jeżeli ktoś doczytał do końca.
Więcej fotek wrzucę po lakierniku.
Pozdrawiam wszystkich, jak śpiewała Iza Trojanowska „Trzymaj cegłę!”
Od paru dni jestem szczesliwym posiadaczem Volvo 940 GLE, 1991, 155 000km przebiegu., silnik samo zło, B200E.
Sedan -znowu samo zło, kolor czerwone wino coś tam/tu plusik.
Porażająca moc 112 KM, czyli w opinii forum-nie jedzie wcale. Wersja centr. Zamek, grzanie dupy i już.
Teoretycznie nie powinienem na to auto nawet spojrzeć, ale było kilka plusów, które przeważyły.
Sprzedający, wnuczek zmarłej właścicielki, chyba myślał, że to interes życia, zrobił ładne zdjęcia i czekał na worek dukatów. Nie czuł klasyka, nie potrafił go odpowiednio opisać i zachęcić do kupna.
Oczywiście to moja subiektywna opinia.
Ważne,że wielkość oczekiwanej sakiewki powoli malała, i auto wreszcie było w moim zasięgu.
Pojechałem, obejrzałem i bez wielkich targów kupiłem.
Auto od nowości w Polsce, miało tylko jedną właścicielkę, która niedawno zmarła.
Serwisowane w serwisie Volvo, ostatnie lata też w niezależnych serwisach. Okazało się, że serwis nie ma wielu oryginalnych części do tego auta, a kupowanie zamienników, żeby przepłacać za ich montaż w serwisie jest bez sensu.
Doświadczyłem tego dzisiaj, ale o tym za chwilę.
Do auta dostałem wielką teczkę rachunków za wszystko, co było robione przy aucie przez ponad 30 lat.
Do tego jest zeszyt w kratkę, gdzie właścicielka, Pani Ewa zapisywała wszystkie wydatki, a także inne rzeczy związane z samochodem. Np wybicie szyby i kradzież radia itp.
Stan techniczny na moje oko, a miałem już kilka klasyków, oceniam na 9 w skali do 10.
Blacharsko mocna 8, niestety ostatnia przejażdżka byłej właścicielki skończyła się zarysowaniem trzech błotników i jednych drzwi. Po Święcie Zmarłych Babciowóz leci do lakiernika.
Reszta blach super, widać, że podwozie było nie raz konserwowane. Trochę rdzy przy aku.
Auto kupiłem na oryginalnych zimowych blaszankach z kołpakami. Opony Michelin jak nowe, niestety 12-to letnie. Są na OLX jakby ktoś potrzebowal, to zniżka.8
W niedzielę udało mi się kupić Alusy Draco w super stanie, siedzą już na aucie razem z nowymi całorocznymi Vredolami.
Czytając na forum, że 2 litry nie jadą, spodziewałem się czegoś w typie Mesia W123 200D, którego kiedyś miałem.
Babciowóz jest jednak całkiem żwawy i mile mnie tym zaskoczył.
Ponieważ auto ma swoją historię w serwisie Volvo, zadzwoniłem tam z ciekawości, pytając o ofertę dla weterana. I taka jest. Za przegląd Volvo z oceną stanu technicznego i stopnia zużycia zaproponowali 399zł. Ojej musiałem kupić sam, 5w40 nie leją już do niczego. Filtr oleju mieli, filtra powietrza nie mieli.
Ocena stanu wypadła bardzo dobrze, nic do roboty na już, lekko zapocone amory tył, ale bez stresu, świece i przewody można spróbować wymienić, czasami wypadają pojedyncze zapłony, rozrząd robiony w 2019, może zostać.
Zawias, hamulce OK.
Stopień oryginalności auta oceniam na ponad 90 procent, ale jest jeden nowoczesny Ficzer.
Pani Ewa, która używała auto prawie do osiemdziesiątki, miała z czasem problemy z przekręceniem kluczyka-sztywne stawy. Zamówiła więc sobie montaż guzika start-stopw miejscu stacyjki.
Mam oryginale radio 606, ale nie podłączone. Radio ma kostkę 3 rzędy po trzy bolce, w aucie wszystkie kable luzem, bez kostki, wyglądają na oryginalne.
Będę wdzięczny za pomoc, może jest jakaś przejściówka do tych bolców.
Kierownica do moich łap masakrycznie cienka, od czego, nienowoczesnego można założyć coś grubszego?
O kurcze, ale się rozpisałem, dzięki, jeżeli ktoś doczytał do końca.
Więcej fotek wrzucę po lakierniku.
Pozdrawiam wszystkich, jak śpiewała Iza Trojanowska „Trzymaj cegłę!”
