[B21A] Zimny przerywa
: 05 maja 2015, 21:16
Witam Panowie. Mam pytanko odnośnie mojej cegiełki. Sytuacja wygląda następująco (i było tak jak go już kupiłem)a, że w temacie gaźników to średnio jestem(a może to być jakoś przyczyną)to zwracam się do was.
Otóż rano gdy temperatura jest poniżej 10 stopni (najczęściej gdy jest wilgotno) odpalam sobie cegłę z 1/4 ssania. Silnik zapala ZAWSZE od razu, odpala momentalnie po przekręceniu kluczyka, nie jąka się. Chodzi chodzi na ssaniu. Zazwyczaj ruszam nim po 2-3 minutkach. I problem w tym, że gdy jest on zimny (tzn. wskaźnik ledwo co się podnosi) to przy przyspieszaniu czy to na 1 czy 2 czy 3 czy 4-ce z niskich obrotów(obrotka nie mam, obstawiam granicę 1500-2200) wciskam gaz i zaczyna się przyspieszanie, ale wygląda ono tak, że jest gul gul gul przerywanie jakby strzelał, chciał a nie mógł, złapie trochę obrotów i nagle strzała idzie dobrze.
Sytuacja ta zanika jak nagrzeje się do 1/3 zielonego pola. Wtedy idzie jak przecinak i nawet nie spróbuje przerwać.
I teraz pytanie, czy to taki urok starego redblocka na gaźniku (Stromberg 175cd), czy może coś wymaga lekkiej regulacji? Obroty jałowe mam wyregulowane. Obstawiam po swojemu coś z zapłonem (przewody wyglądają na stare), albo coś z gaźnikiem albo też obstawiam, że po prostu ten typ tak ma. Jak jest ciepło na dworze, bądź chłodniej a nie jest wilgotno to chodzi super. Ogólnie do silnika nie mógłbym mieć zastrzeżeń. Nie wciąga oleju, nie gaśnie nie szarpie, chodzi świetnie ogólnie.
Otóż rano gdy temperatura jest poniżej 10 stopni (najczęściej gdy jest wilgotno) odpalam sobie cegłę z 1/4 ssania. Silnik zapala ZAWSZE od razu, odpala momentalnie po przekręceniu kluczyka, nie jąka się. Chodzi chodzi na ssaniu. Zazwyczaj ruszam nim po 2-3 minutkach. I problem w tym, że gdy jest on zimny (tzn. wskaźnik ledwo co się podnosi) to przy przyspieszaniu czy to na 1 czy 2 czy 3 czy 4-ce z niskich obrotów(obrotka nie mam, obstawiam granicę 1500-2200) wciskam gaz i zaczyna się przyspieszanie, ale wygląda ono tak, że jest gul gul gul przerywanie jakby strzelał, chciał a nie mógł, złapie trochę obrotów i nagle strzała idzie dobrze.
Sytuacja ta zanika jak nagrzeje się do 1/3 zielonego pola. Wtedy idzie jak przecinak i nawet nie spróbuje przerwać.
I teraz pytanie, czy to taki urok starego redblocka na gaźniku (Stromberg 175cd), czy może coś wymaga lekkiej regulacji? Obroty jałowe mam wyregulowane. Obstawiam po swojemu coś z zapłonem (przewody wyglądają na stare), albo coś z gaźnikiem albo też obstawiam, że po prostu ten typ tak ma. Jak jest ciepło na dworze, bądź chłodniej a nie jest wilgotno to chodzi super. Ogólnie do silnika nie mógłbym mieć zastrzeżeń. Nie wciąga oleju, nie gaśnie nie szarpie, chodzi świetnie ogólnie.
