Witam.
Od ostatniego postu minęło juz sporo czasu, ale nie oznacza to że nic się z autem nie działo.
Po dokładnym przejrzeniu nadwozia zapadła jednak decyzja o rozebraniu auta do gołego i po wykonaniu napraw blacharskich polakierowaniu całego nadwozia.
Lakier na aucie był oryginalny i nie oparł się w niektórych miejscach działaniu słońca, soli i kamieni, zwłaszcza w okolicy podszybia czy niezabezpieczonych małych odprysków po uderzeniach.
Wymienione zostały tylne nadkola i fragment progu. Więcej pracy wymagały okolice przednich wewnętrznych nadkoli i błotników. Powodem jest brak fabrycznych nadkoli plastikowych chroniących wszystkie zakamarki przed zaleganiem błota.
Ogólnie jak na 46-letnie, nieocynkowane nadwozie eksploatowane w Szwecji nie było tragedii.
Mając dużo wolnego czasu podczas epidemii zająłem się wyklejankami
W międzyczasie oczyszczone i pomalowane zostały też inne elementy m.in.zbiornik paliwa.

We wnętrzu wyprałem wykładzinę, natomiast foteli nie ruszałem. Nie są brudne i boję się ,że po czyszczeniu zostaną plamy.
Tylna kanapa na sprężynach!
Prace dobiegają końca, a efekt końcowy zaprezentuję już wkrótce.