Strona 19 z 28

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 10:09
autor: baron
Mareek pisze:Najchętniej oceniłbym na żywo pracę lakiernika, ale na zdjęciu zapowiada się ładnie. Taki etap (przed rozliczeniem) to bardzo miły widok :)
ja też bym chętnie rzucił okiem.
ostatnio wszyscy sprawdzeni lakiernicy albo odjechali cenowo albo odjechali za daleko, żeby im zlecać robotę.

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 10:27
autor: grodek75
baron pisze:
Mareek pisze:Najchętniej oceniłbym na żywo pracę lakiernika, ale na zdjęciu zapowiada się ładnie. Taki etap (przed rozliczeniem) to bardzo miły widok :)
ja też bym chętnie rzucił okiem.
ostatnio wszyscy sprawdzeni lakiernicy albo odjechali cenowo albo odjechali za daleko, żeby im zlecać robotę.
Spoko, możemy się gdzieś spiknąć na mieście na kawę.
Na szczęście mamy do siebie blisko :)
Dziś mnie tylko szlag trafił bo już go odebrałem, czysty, zrobiony i taka pogoda...
Jeszcze u elektryka stoi na moment, może do popołudnia coś się poprawi choć odrobinę.
Teraz mnie sprzątanie czeka bo niestety chłopaki wewnątrz może nie syf, ale nieporządek zostawili :(
No i niestety widać gigantyczną różnicę w jakości pracy na dole auta (czyli to co zostało zrobione teraz) w stosunku do tego co na dachu, masce i tylnej klapie zrobił pan handlarz przed sprzedażą auta... Nawet nie o kolor chodzi, ale o jakość prac...

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 10:58
autor: bnw
Niestety, robienie "jak dla siebie" nie zawsze się opłaca - szczególnie, że Twoje auto nie kosztowało majątku. Jest jakaś szansa na dopolerowanie tego, czy czeka Cię remont całej powierzchni lakierniczej?

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 12:25
autor: grodek75
bnw pisze:Niestety, robienie "jak dla siebie" nie zawsze się opłaca - szczególnie, że Twoje auto nie kosztowało majątku. Jest jakaś szansa na dopolerowanie tego, czy czeka Cię remont całej powierzchni lakierniczej?
Może inaczej - nie ma tragedii, da się to jak to ująłeś "dopolerować" (zresztą na tylnej klapie już to zostało zrobione), chodzi raczej o to że po prostu poprzedni lakiernik się nie przyłożył i o ile wcześniej to było mało widoczne o tyle gdy teraz spojrzy się na maskę i przeniesie wzrok na dół auta to niestety to widać. Albo na przykład pomalował dach razem z wgniotką zamiast za 50 zeta ją wyciągnąć przed. I teraz ja mam problem bo oczywiście będę to chciał wyciągnąć, a wiadomo jakie to jest ryzyko na lakierowanym po kosztach elemencie...
Ale ogólnie żadnej tragedii nie ma, zwłaszcza że to co zrobiono obecnie to dół samochodu. To jest raczej na takiej zasadzie że ja to widzę.
W 8 na 10 wypadków będzie tak że "głupi się nie pozna, a mądry pomyśli że tak miało być".
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego co jest zrobione i jak auto wygląda, może trochę pochopnie napisałem że coś jest do d...
Bo tak naprawdę to nieskromnie powiem że od lat nie widziałem 960 w takim stanie wizualnym (i technicznym w sumie też).
Jak go odbiorę i za bardzo nie ubłocę wracając to wrzucę parę fotek.
Bo na przykład tylny zderzak to jest mistrzostwo świata - tak odtworzyli czarną strukturę z tyłu że wygląda autentycznie jak nowy.

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 13:56
autor: Sinuspi
grodek75 pisze:
bnw pisze:Niestety, robienie "jak dla siebie" nie zawsze się opłaca - szczególnie, że Twoje auto nie kosztowało majątku. Jest jakaś szansa na dopolerowanie tego, czy czeka Cię remont całej powierzchni lakierniczej?
Może inaczej - nie ma tragedii, da się to jak to ująłeś "dopolerować" (zresztą na tylnej klapie już to zostało zrobione), chodzi raczej o to że po prostu poprzedni lakiernik się nie przyłożył i o ile wcześniej to było mało widoczne o tyle gdy teraz spojrzy się na maskę i przeniesie wzrok na dół auta to niestety to widać. Albo na przykład pomalował dach razem z wgniotką zamiast za 50 zeta ją wyciągnąć przed. I teraz ja mam problem bo oczywiście będę to chciał wyciągnąć, a wiadomo jakie to jest ryzyko na lakierowanym po kosztach elemencie...
Ale ogólnie żadnej tragedii nie ma, zwłaszcza że to co zrobiono obecnie to dół samochodu. To jest raczej na takiej zasadzie że ja to widzę.
W 8 na 10 wypadków będzie tak że "głupi się nie pozna, a mądry pomyśli że tak miało być".
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z tego co jest zrobione i jak auto wygląda, może trochę pochopnie napisałem że coś jest do d...
Bo tak naprawdę to nieskromnie powiem że od lat nie widziałem 960 w takim stanie wizualnym (i technicznym w sumie też).
Jak go odbiorę i za bardzo nie ubłocę wracając to wrzucę parę fotek.
Bo na przykład tylny zderzak to jest mistrzostwo świata - tak odtworzyli czarną strukturę z tyłu że wygląda autentycznie jak nowy.
Aby po dwóch słonecznych latach nie wyglądał jak malowany w moro proponuje nałożyć za chwilkę jakąś powłokę nju nano cyber coś tam.
Po primo duo omijaj ROnDOM z daleka i wszystkich autoktonów tam bytujących. To złodzieje, handlarze, ćpuny, oszusty, malkontenci, zboczeńcy...

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 15:17
autor: grodek75
No dobra, pogoda dziś jest jaka jest więc i foty takie mocno półśrednie.
A i samochód pomimo jechania powoli i z dala od innych się upierniczył.
Zdjęcia przedstawiają malowane elementy - czyli czworo drzwi do przetłoczenia ponad listwami, wszystkie 4 błotniki po krawędziach, no i tylny zderzak. Ja tam zadowolony jestem.
Dodatkowo mam wyregulowaną maskę (wreszcie przy otwieraniu nie zaczepia o ramiona wycieraczek), wymienioną uszczelkę drzwi kierowcy i listwy szyby czołowej. Te ostatnie są lepsze niż były poprzednie, ale do ideału jeszcze im brakuje. Bonusem jest też to że zostały "zidentyfikowane" wszystkie połamane i brakujące spinki w drzwiach. Część udało się już uzupełnić, na 3 sztuki jeszcze czekam i będą montowane później.
Jutro jak doczyszczę samochód może uda się więcej detali uchwycić - to jedyne zastrzeżenie do Marana - o ile z zewnątrz wszystko jest OK o tyle wewnątrz oddali auto wręcz usyfione. Na montaż czeka też nowe - stare radio kupione w międzyczasie.
Oczywiście natura nie lubi próżni - auto się chyba obraziło na to że je zostawiłem na ponad tydzień i postanowiło to okazać świeżą dziurą w wydechu za katem. Mruczy jak wściekły. W poniedziałek spawanko... :roll:

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 04 marca 2022, 16:31
autor: Mareek
Ładnie. Kolejny temat na liście masz do przodu :)

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 05 marca 2022, 11:55
autor: grodek75
A więc stało się - po zimowej przerwie "król garażu" poczuł wiosnę i wyjechał na drogi.
Przez ostatnie 6 miesięcy dużo się zdarzyło. Kupa pracy, pokaleczone i przemrożone łapy, nie ukrywam że również kupa kasy.
Ale... WARTO BYŁO :D

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 05 marca 2022, 15:23
autor: Sinuspi
grodek75 pisze:Jutro jak doczyszczę samochód może uda się więcej detali uchwycić - to jedyne zastrzeżenie do Marana - o ile z zewnątrz wszystko jest OK o tyle wewnątrz oddali auto wręcz usyfione.
Oczywiście natura nie lubi próżni - auto się chyba obraziło na to że je zostawiłem na ponad tydzień i postanowiło to okazać świeżą dziurą w wydechu za katem. Mruczy jak wściekły. W poniedziałek spawanko... :roll:
Zrobiłeś po swojemu, czyli wrażliwe na uszkodzenia i zabrudzenia detale przed pyleniem itp.
Dziurę obejrzyj skwapliwe, czy to nie jest aby wwiert drucianej sondy do kata.

Re: Granatowe 960 2.9 R6, 1994

: 05 marca 2022, 18:30
autor: grodek75
Sinuspi pisze:
grodek75 pisze:Jutro jak doczyszczę samochód może uda się więcej detali uchwycić - to jedyne zastrzeżenie do Marana - o ile z zewnątrz wszystko jest OK o tyle wewnątrz oddali auto wręcz usyfione.
Oczywiście natura nie lubi próżni - auto się chyba obraziło na to że je zostawiłem na ponad tydzień i postanowiło to okazać świeżą dziurą w wydechu za katem. Mruczy jak wściekły. W poniedziałek spawanko... :roll:
Zrobiłeś po swojemu, czyli wrażliwe na uszkodzenia i zabrudzenia detale przed pyleniem itp.
Dziurę obejrzyj skwapliwe, czy to nie jest aby wwiert drucianej sondy do kata.
No niestety robiąc wnętrze nie spodziewałem się że prace lakiernicze rozwiną się do takiego stopnia… :oops:
Na szczęście to był jedynie powierzchowny syf, śladu już po nim nie ma. I dlatego właśnie trochę ręce mi opadły - wystarczyło wziąć mokrą szmatę i przetrzeć…
Za to pod jestem pod wrażeniem czegoś innego - żaden element nie ucierpiał. A wiadomo jakie są plastiki Volvo…
A co do wydechu - puściło na łączeniu kata z dalszym odcinkiem. Tam jest taki dziwne coś a’la cybant co cybantem nie jest. Tłumikarz zaordynował połączenie tego na amen nowym odcinkiem rury i spawami.
Raczej wie co mówi, od lat istnieje, kilka razy u niego różne rzeczy robiłem i nigdy mnie nie wpakował na minę.