Volvo 240 91' "RED245"

Zaprezentuj swoją cegłę i aktualizuj na bieżąco swój temat
Awatar użytkownika
Maciek4530
Posty: 383
Rejestracja: 07 listopada 2016, 20:12
Lokalizacja: Zakopane/Kraków

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: Maciek4530 » 14 lutego 2020, 13:45

dom?n pisze:Co się dzieje z tym wozem? :)

Długa historia z którą jak wszystko się skończy na pewno się "rozliczę" na łamach forum i grupie.

W skrócie, wóz okazał się bombą na kółkach z otworami wentylacyjnymi w prawie każdym typowym miejscu dla 240-tki.
Jak we wcześniejszym poście wspomniałem wóz trafił na serwis hamulców do Romana (kto zna, wie o kogo chodzi) :)

On też odkrył co tak naprawdę ukrywa wóz - złamana podłużnica w LT (jednak wóz miał mocniejszą przygodę niż stłuczkę), dziury w progach, nadkolach tył, podłodze, podciągach, pasie tylnym oraz podłużnicach z tyłu w klasycznych miejscach. Dodatkowo stwierdził iż nigdy nie widział tak skrzętnie ukrytego wozu - a jak wiadomo Volvo RWD zajmuje się od 15 lat przynajmniej...

Tak czy siak od maja do grudnia wóz wisiał na podnośniku z małymi progresami ze względu na tysiące ważniejszych rzeczy, ludzi w kółko zawracających tyłek, sytuacji osobistych i ogólnej "działki przegrywu". Wóz finalnie stwierdziłem iż będę ratował - znając życie 3 raz znów trafię na bombę wiec wolę grzebać w gównie jakie już znam. Na ten moment jest prawie gotowy mechanicznie - zostały poprawki hamulców tył, nowe amory na przód (+ucięcie 1 zwoju - sprężyny Diesla) oraz podłączenie LPG z nową gotową już mapą. Wóz został też odchamiony pod maską, oczyszczony z lat nagaru i zaniedbań, odkryte zostały wszystkie elementy wymagające napraw blacharskich plus została ustawiona geometria - naprostowana podłużnica. W grudniu wyrwałem go od Romana wraz z 2 bagażnikami gratów i pierdół do 200 jaki i do innych RWD oraz zawiozłem do Bielska - Białej do Zygmunta gdyż w stanie "dziurawca" nie było by opcji na przegląd. Wóz robili tam @zlyzuw oraz @jinx więc wie na czym stoi w kwestii 240, a to nie jedyne wozy Volvo jakie robił.

Od grudnia wóz czeka na swoją kolejkę, z ostatnich ustaleń w przyszłym tygodniu prace powinny ruszyć. Z rzeczy które muszę zrobić na pewno to pełna blacharka wraz z konserwacją progów, spodu etc. oraz zrzucenie skrzyni ze względu na ogromny już wyciek z uszczelniacza na łączeniu skrzyni - silnik (więc i pewnie sprzęgło pójdzie nowe). Jako iż koszty mogą być kosmiczne, i mimo uciułania już sumki dosyć znacznej nie wiem czy uda mi się pokryć kolejne prace które też są wymagane aby wóz przywrócić do końca sprawności. Jeśli wymienione wyżej rzeczy będą gotowe muszę zakupić amortyzatory przód, podłączyć LPG (prawdopodobnie to już tylko podpięcie zasilania), wkleić Vinyle, podłączyć z powrotem akcesoryjne ciśnienie i temperaturę oleju, oraz kilka mniejszych lub większych rzeczy wymagających poprawy - Roman obiecał iż w ramach kosztów jakie mi wyliczył dokona potrzebnych poprawek i regulacji. Z plusów, wóz po przeniesieniu sondy, usunięciu katalizatora oraz kilku zmianach zapier#!$a jak żaden inny Redblock jakim jeździłem (a na LPG podobno jest jeszcze lepiej) :D

Ktoś zapyta? Nie widziałeś co kupujesz? Tak i nie. Każdy pamięta jak wóz wyglądał przed moim zakupem, jak stał w Warszawie na targach oraz jaką sumę wołał sobie właściciel. Mimo oględzin moja wiedza i doświadczenie są wciąż małe więc nie wykryłem co mnie czeka. Nawet Roman spędził 3 dni na odkrywaniu co i jak gdyż był w szoku jak wóz był przygotowany by wyglądać. Tak czy siak, przestrzegam oraz informuję że ile będę mógł będę starał się tępić takie wozy, oszustwa oraz nieuczciwych handlarzy których pełno niestety w naszym kraju. Popełniłem błąd i teraz będę musiał uciułać grosz do grosza aby mieć w końcu zrobiony wóz - co poradzić.

Poniżej link do dysku gdzie wstawiłem zdjęcia wozu w momencie odkrycia jego problemów, oczyszczenia tych elementów oraz odświeżenia wozu w kwestii mechaniczno - zawieszeniowej. Trzymajcie kciuki, nie jest łatwo od 9 miesięcy kalkulować czy w ogóle warto w to inwestować i wszędzie jeździć komunikacją miejską...

https://drive.google.com/open?id=1400Vf ... rlU16-8ZOs [link poprawiony, jeśli wciąż nie działa dajcie znać]

PS: W między czasie zbieram sobie mniejsze i większe gadżety które będę mógł wsadzić do wozu jak w końcu go odzyskam na stałe: uchwyty na kratę pod dach, kluczyk do anteny, przycisk przeciwmgielnych oraz dalekosiężnych, instrukcja z 1991 etc. :)
2 x

Awatar użytkownika
dom?n
Administrator
Posty: 2339
Rejestracja: 01 października 2014, 00:10
Lokalizacja: Poznań
Kontaktowanie:

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: dom?n » 14 lutego 2020, 14:51

Ojej. Szkoda że to wpadka, ale jednocześnie fajnie że ratujesz. Na fotach nie wygląda zupełnie źle, więc chyba jest jakaś przyszłość przed nim :)
1 x
940 Turbo '91 · dekwadrat · poznańskie klasyki nocą

re5pect pisze: Jeżeli chcesz żeby Twoje RWD dobrze się prowadziło w zakrętach, było szybkie, dobrze hamowało, a to wszystko bez wydawania taczki pieniędzy na modyfikacje to polecam zakup BMW :D

Awatar użytkownika
Maciek4530
Posty: 383
Rejestracja: 07 listopada 2016, 20:12
Lokalizacja: Zakopane/Kraków

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: Maciek4530 » 14 lutego 2020, 15:06

dom?n pisze:Ojej. Szkoda że to wpadka, ale jednocześnie fajnie że ratujesz. Na fotach nie wygląda zupełnie źle, więc chyba jest jakaś przyszłość przed nim :)

No jakaś przyszłość jest - wyposażenie ma, setup jaki chciałem ma - tylko stan się nie zgadza...
No ale mam nadzieję że wszystko się uda zgrać, zrobić i będę nim jeździł następne lata - oczywiście dbając o stan techniczny i blacharski. :D
0 x

KubaWroPL
Posty: 40
Rejestracja: 16 października 2019, 02:12

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: KubaWroPL » 14 lutego 2020, 15:07

Trzymamy kciuki bo auto bardzo ładne - warto ratować.
1 x

rootolf
Posty: 70
Rejestracja: 02 października 2014, 21:37
Lokalizacja: Ostrów Wlkp

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: rootolf » 14 lutego 2020, 18:46

Jakbym widział moją 245, tylko moja jest z 1977 roku.
Nic się nie przejmuj, sporo 240 jest zgniłych, co byś nie kupił i tak byś musiał robić, chyba że masz więcej kasy i sprowadzisz sobie jakiegoś zadbanego zza zachodniej granicy.
Ja do swojego musiałem kupić dawcę po dzwonie przodem dla tylnych podłużnic i osobno przednie podłużnice.
U ciebie widzę też z podłużnic sito, drugie tyle jest na łączeniach blach i w środku.
Jest jeden niezaprzeczalny plus, jak już zrobisz porządnie, to będziesz wiedział co masz, niestety jak nie robisz tego sam, to koszta są ogromne, bo roboczogodziny lecą jak szalone.
Szczerze powiedziawszy to jakbym nie robił blacharki sam, to pewnie bym odpuścił temat, zwyczajnie nie byłoby mnie stać na ratowanie mojego zgnilca i taniej wyszłoby sprowadzenie jakiegoś niż renowacja.
Nie zazdroszczę, ale trzymam kciuki.
3 x

Awatar użytkownika
JoeM
Posty: 1707
Rejestracja: 23 listopada 2014, 15:49
Lokalizacja: Poznań / Wiry
Kontaktowanie:

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: JoeM » 16 lutego 2020, 15:00

Przykra sprawa. Niezły gnój z tą blachą. Dla sprzedawcy pewnie najważniejszym atutem auta było "wyposażenie na specjalne zamówienie śpiewaczki operowej" :) Sam widzisz, że można to o kant dupy potłuc w ogólnym rozrachunku. Zdrowa blacha jest "bezcenna" i lepszy golas niż durszlak. Parcie na błyskotki niestety pokonuje zdrowy rozsądek. Na pocieszenie dodam, że podobnie mam i wielu innych. Gadżety potrafią otumanić. Handlarze często stosują takie wabiki. Wytrwałości życzę i trzymam kciuki żeby wyszło z tego coś dobrego.
6 x

Awatar użytkownika
MateuszM
Posty: 57
Rejestracja: 19 sierpnia 2019, 21:17
Lokalizacja: Wrocław

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: MateuszM » 17 lutego 2020, 09:02

Maciek4530>

Ty coś chyba pisaleś w wątku przy okazji mojej blacharki, że też Cię to czeka.
Wytrwałości życzę. "Mój" sprzedający ściemnial przy sprzedaży tak, że nie dało się tego spokojnie słuchać. Pola do uczciciwej rozmowy na poziomie nie było. Uznałem że trzeba zabrać przyrudziałą cegłę i się z tym zmierzyć. Ot rude realia tego hobby ;)
1 x
Volvo 240GL (2.4 diesel)

skwirek
Posty: 97
Rejestracja: 04 marca 2017, 21:28

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: skwirek » 17 lutego 2020, 20:53

Siemano! Skrobne cos, bo czuje sie wywolany do tablicy, jako poprzedni wlasciciel ;).

Zaczynajac od poczatku - fura przyjechala z Niemiec w calosci, zapewne fejsbukowcy kojarza ogloszenie z Szamotuł i moj post na grupie z prosba o ogledziny w moim imieniu. Bylo poruszenie, a ze na tamten czas 2sety jeszcze nigdy nie mialem, kupilem auto przez telefon i nastepnie wyrabalem kase dla firmy z Poznania, ktora auto mi zarejestrowala, zebym mogl tym wrocic na kolach, bo za bardzo nikt tego laweta nie chcial targac w moje okolice.

Wycieczka czas start - pojechalismy - doplacilismy obiecana roznice - obejrzalem 27letnia 2sete - trzyma sie kupy. Wsiadlem i wrocilem ~500km do domu bezstresowo. Lakier wymagal korekty, wiec Volvo wyladowalo u detailera - polereczka, wosk i auto blyszczy. Nastepnie jak to u mnie (co roku z kolejnym autem) doszla wizyta u mechanika - podstawowe sprawy typu oleje/filtry, gleba (Jamex) i szeroka stal na bazie PSA. Volvo odebralem i jezdzilem nim weekendowo, glownie na spoty/zloty - bylo tez dwa razy na wakacjach nad morzem.

Gdzies tam padlo slowo "handlarz". Ciezko jest mi sie utozsamic z tym okresleniem, bo nie handluje autami - tylko po prostu, co sezon staram sie zmieniac samochod, zeby na zlotach/spotach w okolicy uderzac z czyms nowym. Kazde auto wg tego samego schematu gleba+kolo, ewentualnie jakis motyw z oklejeniem. Byl Budyn (740) z '86, bylo Volvo 245 z '91, w ubieglym roku Lexus LS z '89 (ktory mial naprane jedyne 900kkm), a na ten rok mam Caprice'a z '93. Zeby sprostowac tok myslowy niektorych/wiekszosci ;) - ja w obecnym aucie Macka blacharsko/lakierniczo niczego nie dotykalem, nie bylem na rentgenie i nie szykowalem fury do sprzedazy, bo nie bylo takiej potrzeby. 27 letnie auto bylo w calosci, ladne, proste i do jazdy. Mam swiadomosc, ze kazdy inaczej podchodzi do tematu starych aut. Ja kupujac ~30 letni samochod, ktory trzyma sie kupy nigdy nie wpadlbym na pomysl, zeby grzebac w nim srubokretem. Jezeli ktos ma zamiar robic z czegos laleczke musi sie liczyc z kosztami, w obecnych czasach coraz wiekszymi, bo i lakiernicy i mechanicy zdrozeli.

Joem - nigdy nie napisalem, ze auto bylo na specjalne zamowienie spiewaczki operowej, jedynie wspomnialem, ze wg dokumentow byla ona wlascicielka przez 25 lat.

Jeszcze jedna sprawa - auto nigdy nie stalo na zadnych targach w Warszawie ;), bylo za to na Targach w Kielcach, Vervie w Krakowie, spotach/zlotach Youngtimer Warsaw i na lokalnych potupankach samochodowych.

A na koniec - pozwol Macku, ze przyblize troche Twoje zaloty do tego auta, ktore trwaly chyba pol roku (?). Pisales, negocjowales, skladales propozycje - ja Ci mowilem, bierz fure tak jak stoi, bo ja nie mam czasu, zeby sie bawic w przekladanie sprezyn i zmiane kol - bo przy mojej pracy musze auto wstawic do warsztatu i zaplacic pieniazki, zeby ktos to zrobil. Tlumaczylem Ci, ze nie chce zostac z czesciami, bo bede sie bujal z ich sprzedaza. No ale w koncu sie udalo, zrobilem Ci z fury serie i jeszcze przyprowadzilem do Krakowa po kosztach - ogladales, zagladales, czolgales sie pod spodem i nic nie zauwazyles, ale potem masz pretens do mnie, ze jak ja moglem czegos nie zauwazyc - no uwierz mi - przelatalem fura ponad pol roku i caly czas wygladala tak samo. Kupiles auto nie ograbione, w dobrej kasie jak na owczesny rynek (zawsze mogles kupic sliczne bordo za 20k), przelatales zime w Zakopanem i malopolsce, po pol roku od zakupu wstawiles auto do Romana i on dziurawiac fure srubokretem wydal werdykt ile rzeczy jest do roboty. Przykro mi, ze taki byl rozwoj wydarzen, bo ja tez nie mialem swiadomosci tego, co odkryl Roman. Zaczales mi zarzucac skrzynke na fb zdjeciami i pretensjami - po pol roku uzytkowania auta. Lux - ja tez czasem wpakuje sie w jakies auto niespodzianke i musze ponosic koszty napraw, ale nigdy nie mialem czelnosci po jakims dluzszym uzytkowaniu danego sztrucla, pisac do poprzedniego wlasciciela, bo po 1. nic to nie zmieni, po 2. pewnie ktos by mnie zabil smiechem. A i tak na koniec, bo umowa to umowa a dla mnie slowo drozsze pieniadza - pamietasz, ze miales mi kierownice z naba odeslac zaraz po tym jak tylko znajdziesz sobie seryjna? Bo przeciez cena zakupu zgodna z Twoja propozycja nie obejmowala Romy. Czasem Ci o tym przypominalem, a potem temat ucichl. Ale dobrze, ze Ty bedziesz tepil nieuczciwych handlarzy tylko, co wtedy z nieslownymi kupujacymi?

Pozdro!
0 x

Awatar użytkownika
Maciek4530
Posty: 383
Rejestracja: 07 listopada 2016, 20:12
Lokalizacja: Zakopane/Kraków

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: Maciek4530 » 17 lutego 2020, 22:22

skwirek pisze:Siemano! Skrobne cos, bo czuje sie wywolany do tablicy, jako poprzedni wlasciciel ;).

Zaczynajac od poczatku - fura przyjechala z Niemiec w calosci, zapewne fejsbukowcy kojarza ogloszenie z Szamotuł i moj post na grupie z prosba o ogledziny w moim imieniu. Bylo poruszenie, a ze na tamten czas 2sety jeszcze nigdy nie mialem, kupilem auto przez telefon i nastepnie wyrabalem kase dla firmy z Poznania, ktora auto mi zarejestrowala, zebym mogl tym wrocic na kolach, bo za bardzo nikt tego laweta nie chcial targac w moje okolice.

Wycieczka czas start - pojechalismy - doplacilismy obiecana roznice - obejrzalem 27letnia 2sete - trzyma sie kupy. Wsiadlem i wrocilem ~500km do domu bezstresowo. Lakier wymagal korekty, wiec Volvo wyladowalo u detailera - polereczka, wosk i auto blyszczy. Nastepnie jak to u mnie (co roku z kolejnym autem) doszla wizyta u mechanika - podstawowe sprawy typu oleje/filtry, gleba (Jamex) i szeroka stal na bazie PSA. Volvo odebralem i jezdzilem nim weekendowo, glownie na spoty/zloty - bylo tez dwa razy na wakacjach nad morzem.

Gdzies tam padlo slowo "handlarz". Ciezko jest mi sie utozsamic z tym okresleniem, bo nie handluje autami - tylko po prostu, co sezon staram sie zmieniac samochod, zeby na zlotach/spotach w okolicy uderzac z czyms nowym. Kazde auto wg tego samego schematu gleba+kolo, ewentualnie jakis motyw z oklejeniem. Byl Budyn (740) z '86, bylo Volvo 245 z '91, w ubieglym roku Lexus LS z '89 (ktory mial naprane jedyne 900kkm), a na ten rok mam Caprice'a z '93. Zeby sprostowac tok myslowy niektorych/wiekszosci ;) - ja w obecnym aucie Macka blacharsko/lakierniczo niczego nie dotykalem, nie bylem na rentgenie i nie szykowalem fury do sprzedazy, bo nie bylo takiej potrzeby. 27 letnie auto bylo w calosci, ladne, proste i do jazdy. Mam swiadomosc, ze kazdy inaczej podchodzi do tematu starych aut. Ja kupujac ~30 letni samochod, ktory trzyma sie kupy nigdy nie wpadlbym na pomysl, zeby grzebac w nim srubokretem. Jezeli ktos ma zamiar robic z czegos laleczke musi sie liczyc z kosztami, w obecnych czasach coraz wiekszymi, bo i lakiernicy i mechanicy zdrozeli.

Joem - nigdy nie napisalem, ze auto bylo na specjalne zamowienie spiewaczki operowej, jedynie wspomnialem, ze wg dokumentow byla ona wlascicielka przez 25 lat.

Jeszcze jedna sprawa - auto nigdy nie stalo na zadnych targach w Warszawie ;), bylo za to na Targach w Kielcach, Vervie w Krakowie, spotach/zlotach Youngtimer Warsaw i na lokalnych potupankach samochodowych.

A na koniec - pozwol Macku, ze przyblize troche Twoje zaloty do tego auta, ktore trwaly chyba pol roku (?). Pisales, negocjowales, skladales propozycje - ja Ci mowilem, bierz fure tak jak stoi, bo ja nie mam czasu, zeby sie bawic w przekladanie sprezyn i zmiane kol - bo przy mojej pracy musze auto wstawic do warsztatu i zaplacic pieniazki, zeby ktos to zrobil. Tlumaczylem Ci, ze nie chce zostac z czesciami, bo bede sie bujal z ich sprzedaza. No ale w koncu sie udalo, zrobilem Ci z fury serie i jeszcze przyprowadzilem do Krakowa po kosztach - ogladales, zagladales, czolgales sie pod spodem i nic nie zauwazyles, ale potem masz pretens do mnie, ze jak ja moglem czegos nie zauwazyc - no uwierz mi - przelatalem fura ponad pol roku i caly czas wygladala tak samo. Kupiles auto nie ograbione, w dobrej kasie jak na owczesny rynek (zawsze mogles kupic sliczne bordo za 20k), przelatales zime w Zakopanem i malopolsce, po pol roku od zakupu wstawiles auto do Romana i on dziurawiac fure srubokretem wydal werdykt ile rzeczy jest do roboty. Przykro mi, ze taki byl rozwoj wydarzen, bo ja tez nie mialem swiadomosci tego, co odkryl Roman. Zaczales mi zarzucac skrzynke na fb zdjeciami i pretensjami - po pol roku uzytkowania auta. Lux - ja tez czasem wpakuje sie w jakies auto niespodzianke i musze ponosic koszty napraw, ale nigdy nie mialem czelnosci po jakims dluzszym uzytkowaniu danego sztrucla, pisac do poprzedniego wlasciciela, bo po 1. nic to nie zmieni, po 2. pewnie ktos by mnie zabil smiechem. A i tak na koniec, bo umowa to umowa a dla mnie slowo drozsze pieniadza - pamietasz, ze miales mi kierownice z naba odeslac zaraz po tym jak tylko znajdziesz sobie seryjna? Bo przeciez cena zakupu zgodna z Twoja propozycja nie obejmowala Romy. Czasem Ci o tym przypominalem, a potem temat ucichl. Ale dobrze, ze Ty bedziesz tepil nieuczciwych handlarzy tylko, co wtedy z nieslownymi kupujacymi?

Pozdro!


To ja zacznę od końca!

Kierownica: ten temat był omawiany przed sprzedażą, finalnie zrozumiałem że puszczasz go jak jest - wraz z kierownicą. Na szybko przeglądnąłem całą konwersację od momentu zakupu i nie zauważyłem czegokolwiek w tym temacie - może moje przeoczenie, nieważne - jeśli uważasz że jestem Ci coś winien dogadamy się na priv.

Handlarze: Ja nigdy nie stwierdziłem że jesteś handlarzem, mówię stricte o ludziach wpychających ulepy za dużą kasę - ukryte uszkodzenia na taką skalę, i nie mówię tu o cienkiej masie na progach a złamanych podłużnicach. Także nie rozumiem skąd atak, jeśli są fakty jak mówisz to sam padłeś ofiarą takiego...

Zima i pół roku - tak, jeździł w zimie - zrobił jakieś 500km, przez 90% czasu garażowany. Musiał bym go kąpać w solance by coś takiego się stało w tak krótkim czasie...

Oglądanie wozu: Czołgałem się po ziemi i oglądałem w deszczu, nie chcą Cię ciągnąć po stacjach i tracić twojego czasu. Za dostarczenie wozu zapłaciłem (zwrot za paliwo), tobie zależało na szybkiej sprzedaży więc na to poszliśmy. Fakt, nie zacząłem go dziubać, bo ufałem że ktoś wystawiając 240 prawie idealną za 20k a potem 15k (mogę się mylić z dokładnymi sumami z allegro) wie że ma mega zdrowy i dobry wóz. Poszliśmy sobie na rękę - tak zwana przysługa i zaufanie.

Felgi: Poszerzane felgi z Citroena czy czegoś tam, których i tak bym nie używał a musiał bym za nie zapłacić niezłą sumkę, logiczne że nie chciałem się na to zgodzić - to samo dotyczy zawiechy (sprężyn).

"Zaloty": Jak widać rozmowa o sprzedaży wozu, i negocjacja oparta na argumentach - czego nie potrzebuje tego nie biorę - to zaloty i wielkie ustawianie się. Dziwne że nikt inny go nie podkupił skoro pół roku go sprzedawałeś - ale mogę się mylić, nie mam pojęcia. Nieważne, dla Ciebie kolejny wóz to najwyraźniej kieszonkowe - dla mnie to gigantyczny uszczerbek na koncie - stąd decyzje i pertraktacje które trwają. Już nie mówiąc o tym że przy pierwszych rozmowach miałem jeszcze sedana którego musiałem sprzedać ;)

A teraz podsumowując. Znałem kilka wad wozu, ale nie wszystkie. I nie mówię tu o blacharce. To ile pracy wzmagał do ogarnięcia wóz
(pomijając najgorszą kwestię) i pieniędzy to kwestia drugorzędna. Zderzak? dostałem 2-3 klipsy na ślizgi podczas gdy pozostałe 7-8? są niemal nie do zdobycia - i trochę kosztują. Drzwi były zablokowane z tyłu - odblokowałem - to też zajmuje czas. Miał wyłamany przycisk do restartu przebiegu dziennego, uszkodzony front licznika(koszty). Brak kieszeni - zakup, zły tunel środkowy - zakup, dosłany później jeden z 2 joysticków nie robił wiosny, lusterka są dwa (wiedziałem o tym wcześniej także, jednak to też wkład finansowy), brak podświetlenia schowka - całość musiałem dokupić, schowek z wyłamaną kieszenią - zakup, uszkodzone kable w klapie (naprawa), brak 90% żarówek we wnętrzu (drobne i praca), brak radia (wydatek i praca - sam z niego zrezygnowałem albo bodajże ty go potrzebowałeś - nieważne), problem z wibracjami lusterka przy 120k/mh+ (naprawa), manetka wycieraczki którą musiałem naprawić (naprawa), brak przeciwmgielnego (naprawa), koła zimowe (wydatek), brak Vinyla z tyłu (wydatek za całość), blokujący się ręczny (wydatek), uszkodzony zawias maski (wydatek), brak końcówki wydechu ori (wydatek - przez to uszkodzony jest plastikowy ochraniacz pasu tylnego). A to przecież początek wydatków które mnie czekały. Koniec badania, koniec OC, przerejestrowanie - pełno drobiazgów których brakowało tu i tam (wszystko w prezentacji). Pomijając fakt blacharki - nie wiedziałeś, ok. Czy to jest wóz za 20/15/10k? Nie wydaje mi się, przy okazji przypominam iż mieliśmy po zakupie kontakt - choćby wysłanie Ci osłony silnika. Nie pamiętam tematu poruszania kierownicy więc wydawało mi się że faktycznie temat zakończony (przez wyszukiwarkę messengera też mi nic nie znajduje pod hasłami kierownica, roma etc...). Załatwiłem chętnego na zestaw Scorpiusów abyś miał to z głowy - a więc pozbyłem się części do Volvo które miałeś - a poszerzane felgi to już twoja kwestia, jak widać nikt długo tez ich nie chciał kupić - mało kto takie reflektuje po prostu - a tak ja bym za nie jeszcze dopłacił i się bujał (a finalnie się chyba przydały). PS: właściciel jest z nich zadowolony, ładnie się prezentują.

Zakańczając wywód - tak, klasyki czy też stare wozy to duży wydatek. Jak widzisz wiedząc jakich napraw mu trzeba (a o kilku nie wiedząc) doszliśmy do porozumienia w którym ty pozbywasz się wozu którego nie tak łatwo sprzedać (to nie poldek że każdy janusz na niego poleci), pozbyłeś się ori felg bo znalazłem chętnego na ten deal - zostałeś ze swoim radiem i felgami które pasują do każdego wozu na glebie - są bodajże na 945? Spodziewałem się kosztów i napraw, problemów końcowej serii oraz mankamentów - ale nie bomby na kołach. Nie nazwałem Cię handlarzem, problem ma z ludźmi którzy lepią takie gówna, wystawiają - już nie mówiąc o ludziach którzy robią przy takim wozie i przechodzi on przez ich ręce bez zająknięcia. Dla mnie temat jest skończony - ciułam na swoje możliwości od maja tamtego roku aby starczyło mi na pełen remont, serwis - pokrycie kosztów - rezygnując z wyjazdów, wakacji - większości planów. I wiedząc co się stało, przytaczasz sprawę kierownicy który myślałem że zakończyliśmy wraz z zawarciem umowy. Twierdzisz ze jestem Ci winien pieniądze albo jej zwrot? Proszę bardzo - dogadamy się na priv. Osobiście nawet bym nie śmiał wypominać takiej sprawy (jak się okazało nie zakończonej) po tym jak wsadził bym kogoś na taki wóz. Jestem sam sobie winien że ufałem co masz, sam ponoszę tego konsekwencję.

Myślę że tyle wystarczy w tej sprawie. Mam nadzieję że temat zostanie ogarnięty (blacharki wozu) i w końcu będę miał swoje "daily" które już wygenerowało 15k zł a przecież remont się nie zaczął :) Proszę o nie komentowanie dalej tej sytuacji, to prezentacja wozu. Już niedługo mam nadzieję nadejdą informacje z pola bitwy - oby były dobre, a ja mógł w końcu zrobić eurotipa swoim czerwonym (znaczy szybkim) 240 :D

64531743_10157007048550743_1126451715650879488_n.jpg
64531743_10157007048550743_1126451715650879488_n.jpg (74.5 KiB) Przejrzano 105 razy
0 x

Awatar użytkownika
JoeM
Posty: 1707
Rejestracja: 23 listopada 2014, 15:49
Lokalizacja: Poznań / Wiry
Kontaktowanie:

Re: Volvo 240 91' "RED245"

Postautor: JoeM » 18 lutego 2020, 00:02

to ja jeszcze króciutko ;)

skwirek pisze:Joem - nigdy nie napisalem, ze auto bylo na specjalne zamowienie spiewaczki operowej, jedynie wspomnialem, ze wg dokumentow byla ona wlascicielka przez 25 lat.


Obrazek


P.s. Z dyskusji na internetach można mniemać, że jesteś znawcą rynku i rzeczoznawcą, który niejedno widział i był w niejednym kolekcjonerskim garażu. Aż dziw bierze, że nie widziałeś choroby karoserii w 200. Nie oskarżam, nie oceniam, po prostu się dziwie ;)
4 x


Wróć do „Pokaż swoje Volvo!”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [Bot] i 7 gości